Londyn
 


Londyn


W okresie industrializacji Londyn był największym ośrodkiem przemysłowym w Europie. Obecnie jest jednym z najważniej­szych centrów finansowych świata i jedną z ważnych światowych siedzib artystów i projektantów.


Londyn kojarzy się przede wszystkim ze słyn­ną londyńską twierdzą-więzieniem - Tower, Westminster Abbey (opactwo Westminster-skie), gmachem parlamentu i doskonale znanym z widokówek placem Piccadilly Circus. Jednak bu­dowlą, która znacznie lepiej odzwierciedla ducha miasta jest charakterystyczny most, Tower Bridge. Wybudowano go w 1894 r., jako panaceum na pod­stawowy problem londyńskiego portu - trudności w ruchu statków. Wielkie żelazne przęsła Tower Bridge podnosiły się 50 razy dziennie, przepusz­czając statki z ładunkiem.

Większość londyńskich budowli pochodzi z wieku XIX, kiedy rewolucja przemysłowa przy­czyniła się do rozwoju wszystkich dziedzin życia. Tylko niewielka część miasta została zaplanowa­na i wybudowana wcześniej - przez monarchów, rządy i możnowładców. Zabudowa Londynu jest rozproszona, nie ma tam wyraźnego centrum, raczej wiele lokalnych centrów, między którymi rozcią­gają się rozległe dzielnice zdominowane przez niską zabudowę mieszkalną, domostwa londyń­skiej klasy średniej.

Początki Londynu sięgają czasów rzymskich. Kiedyś historycy twierdzili, że na miejscu współ­czesnego Londynu prymitywna osada istniała już przed pierwszą inwazją wojsk Juliusza Cezara w 54 roku p.n.e. Współcześni archeolodzy nie odnaleźli jednak żadnych dowodów na potwier­dzenie tej tezy. Najstarsze wzmianki o początkach miasta zwanego Londinium pochodzą z połowy Iw., czyli z czasów, kiedy rzymska okupacja na wyspach trwała już od niemal stu lat.

W tamtych czasach Tamiza była znacznie szer­sza. W czasie przypływów wody Morza Północ­nego szeroko wlewały się do ujścia powodując wzrost poziomu na znacznym odcinku, prawdo­podobnie aż do miejsca gdzie obecnie stoi Tower Bridge, czyli około 60 km od morza. W czasie przy­pływu Tamiza osiągała 1,5 km szerokości, zata­piając nisko położone nadrzeczne równiny, a wierz­chołki okolicznych wzgórz na kilka godzin stawały się wyspami. To wszystko bardzo komplikowało przeprawę. Silne prądy utrudniały również żeglu­gę w górę rzeki.